Złapane w siatkę

Przepisy są wkońcu po to, by je łamać... czyż nie?

W biegu

Pasaż Wiecha #2

Warszawskie h2o
Czyli ciężki żywot poczciwego wędkarza.
Cóż... Wisła jaka jest, każdy widzi. Niejedni nie zamoczyliby w niej palca u nogi. Ten dźentelmen na przekór wszystkim nawet się w niej "stołuje".
Jego zapał próbuje ugasić straż wędkarska. Na ich nieszczęście, wszystkie dokumenty miał on przy sobie i ze spuszczonymi głowami muszą pozostawić zapaleńca nez wypisanego mandatu...
Ale żeby nie było za słodko, wzywają na pomoc niebieskich braci - przynajmniej oni mogą mu wypłoszyć ryby brzęczeniem silnika :)
Najwyraźniej ich plan się powiódł. Ryb ani widu, ani słychu. I nawet ultra nowoczesne, szklane spławiki prosto z dyskontu nieopodal nie pomagają w złapaniu tej upragnionej.
Pozostaje tylko pytanie - jak można zjeść coś, co przed chwilą pływało obok butelek, cmentarzowych lampek i sam nie wiem czego jeszcze ;)

Prasówka nocą

Pora się ujawnić
|
site frame -
Htsz.
Wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora bloga zabronione.